Open-ed Viviane Reding o Stanach Zjednoczonych Europy

Awatar użytkownika
Redakcja
Posty: 3239
Rejestracja: 16-10-2006, 23:03
Lokalizacja: stąd i zowąd

Open-ed Viviane Reding o Stanach Zjednoczonych Europy

Nieprzeczytany post autor: Redakcja » 06-12-2012, 00:15

Poniżej publikujemy tekst, który otrzymaliśmy od Jakuba Adamowicza, zajmującego się obecnie relacjami z mediami w Komisji Europejskiej. Tekst autorstwa Vivane Reding (jeśli to nazwisko jeszcze Wam nic nie mówi – przeczytajcie tekst wraz z przypisem pod nim), który zainteresować może wszystkich, którym przyszłość Zjednoczonej Europy nie jest obojętna. Tekst, który może zachęcić do dyskusji, a może nawet wywołać burzę komentarzy i dynamiczną wymianę poglądów na poruszane w nim tematy. Po to m.in. jest polska.lu, by takimi poglądami się dzielić. Z taką intencją właśnie tekst ów na prośbę i za zgodą pełnomocnika autorki, niniejszym zamieszczamy, zachęcając gorąco do jego lektury.

Odważna wizja naszej przyszłości

Dlaczego potrzebujemy obecnie Stanów Zjednoczonych Europy

Autor: Viviane Reding*

Aby podźwignąć się z obecnego kryzysu zadłużeniowego i finansowego, Unia Europejska powinna wkroczyć na drogę prowadzącą ku Stanom Zjednoczonym Europy. Droga ta prowadzi do większej demokratyzacji i do modelu rządów, który wyciąga odpowiednie wnioski z popełnionych w przeszłości błędów.

„Nadejdzie dzień, w którym broń wypadnie Wam z rąk! Nadejdzie dzień, w którym wojna między Paryżem a Londynem, między Petersburgiem a Berlinem lub między Wiedniem a Turynem będzie wydawać się tak samo absurdalna, jak wojna między Rouen a Amiens, między Bostonem a Filadelfią. Nadejdzie dzień, w którym Wy, Francja, Rosja, Włochy, Anglia, Niemcy, wszystkie narody kontynentu, nie tracąc swoich szczególnych cech i swojej sławnej indywidualności, zjednoczycie się ściśle w wyższą wspólnotę ...”.

Tę wizję Stanów Zjednoczonych Europy sformułował francuski pisarz Victor Hugo już w połowie XIX w. Wtedy nasz kontynent czekały jeszcze krwawe konflikty, które dwukrotnie w ciągu dwudziestu lat brutalnie niszczyły Europę. A jednak udało się nam, Europejczykom, stworzyć coś wyjątkowego, z czego zbyt rzadko jesteśmy dumni: dziś ponad 500 mln ludzi w Unii Europejskiej cieszy się pokojem i wolnością. Ponad 315 mln mieszkańców używa tej samej waluty, euro. W obliczu głośnych doniesień o kryzysie można by sądzić, że z Europą nie jest dobrze. Faktycznie wiele państw UE ma poważne problemy. Jednakże przepowiadane tak często w ostatnich miesiącach rozwiązanie strefy euro nie nastąpiło. I nic takiego się nie zdarzy.

Teraz trzeba obrać odpowiedni kierunek na przyszłość. Do skutecznego rozwiązywania problemów konieczne jest również dogłębne poznanie ich przyczyn.

Kiedy w 1991 r. w holenderskim Maastricht narodziła się unia walutowa, stworzono niezależny Europejski Bank Centralny, ale nie powstał europejski rząd gospodarczy. U boku wpływowego prezesa EBC nie postawiono europejskiego ministra finansów, lecz 17 ministrów krajowych.

Istnieje wspólna europejska waluta, ale nie ma znaczącego wspólnego budżetu europejskiego, który można by skutecznie wykorzystać do celów polityki gospodarczej. W Europie miesiącami głośno spieramy się o to, czy na poziomie UE jako wspólne środki finansowe wykorzystać 1 % czy 1,05 % europejskiego produktu krajowego brutto w formie budżetu Unii Europejskiej, i dziwimy się równocześnie, że mamy jako Europejczycy większe trudności niż USA, kiedy chcemy pobudzić wzrost gospodarczy na naszym kontynencie. Stany Zjednoczone Ameryki dysponują w Waszyngtonie budżetem federalnym w wysokości prawie 35 % produktu krajowego brutto.

Jeśli chcemy solidnej długoplanowej polityki budżetowej działającej na rzecz solidarności, potrzebujemy europejskiego ministra finansów odpowiedzialnego przez Parlamentem Europejskim, który będzie miał jasne uprawnienia do podejmowania działań wobec państw członkowskich. A także budżetu europejskiego dysponującego środkami, które dadzą mu realną moc kształtowania polityki wzrostu w interesie wszystkich Europejczyków.

W ciągu ubiegłych trzech lat podjęto znaczne wysiłki, aby ustabilizować unię walutową. Nowy europejski mechanizm stabilności (ESM), pozwalający uruchomić do 500 mld euro, to historyczne osiągnięcie. Dotyczy to również europejskiego paktu fiskalnego, w ramach którego 25 państw europejskich podjęło wiarygodne zobowiązanie do prowadzenia solidnych finansów publicznych i stosowania krajowych „hamulców zadłużenia”. Również działania Europejskiego Banku Centralnego mają nieocenione znaczenie dla utrzymania stabilności euro. Wszystkie te środki służą zwalczaniu kryzysu. Dzięki nim możemy zyskać na czasie, ale nie mogą one zastąpić trwałego ustabilizowania chwiejącej się konstrukcji stworzonej w Maastricht.

Niezbędne jest zasadnicze polityczne i demokratyczne pogłębienie istniejącej Unii Europejskiej. Zarówno pakt fiskalny, jak i europejski mechanizm stabilności (ESM) musiały w ferworze walki zostać ustanowione poza traktatami europejskimi. Z demokratycznego i parlamentarnego punktu widzenia nie może to być rozwiązanie długoterminowe. Nie można pozostawiać decyzji samym „trojkom” niezależnych ekspertów finansowych! Uważam, że dyskusje o tym, które założenia są właściwe, a które niewłaściwe, powinny być prowadzone publicznie w Parlamencie Europejskim. Kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwała na początku roku do przekształcenia Komisji Europejskiej w europejski rząd. Uważam tę zmianę pojęciową za właściwą, a nawet nieco spóźnioną. Ja sama zostałam już pięć razy pod rząd wybrana przez obywateli i obywatelki Luksemburga do Parlamentu Europejskiego. Uważam, że byłoby pożądane, aby w przyszłości normą stał się uprzedni wybór komisarza do Parlamentu Europejskiego. Wybory europejskie w 2014 r. to kolejna okazja, aby zagłosować nad tymi zmianami.

W Stanach Zjednoczonych Europy potrzebny będzie, podobnie jak w USA, system dwuizbowy. Kiedyś będziemy być może potrzebować bezpośrednio wybieranego przewodniczącego Komisji Europejskiej, jak to zaproponował niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble, a Europejska Partia Ludowa wpisała niedawno ten postulat do swojego programu. Amerykańska kampania prezydencka pokazała, jak mobilizująco na cały kontynent może podziałać konieczność podjęcia takiej decyzji personalnej. Wymaga to jednak od polityków gotowości i umiejętności, aby podjąć dialog z obywatelami nawet w ratuszu na głębokiej prowincji Ohio. W Europie prawdopodobnie tylko wielojęzyczni kandydaci mieliby szansę w takich bezpośrednich wyborach.

Oczywiście nie możemy stworzyć Stanów Zjednoczonych Europy w ciągu jednego dnia. Potrzebujemy do tego na pewno nowych traktatów, a w Niemczech prawdopodobnie również zmiany konstytucji. Będziemy musieli odpowiedzieć na pytanie, czy wszystkie państwa UE, czy tylko państwa strefy euro odważą się pójść w kierunku federalnej przyszłości Europy. Stanowisko Zjednoczonego Królestwa będzie tu miało decydujące znaczenie. Ekonomiści Kenneth Rogoff i Carmen Reinhart w swojej książce „Tym razem jest inaczej” (ang. This Time is Different) na podstawie szczegółowej analizy kryzysów finansowych w ostatnich ośmiu stuleciach stwierdzają:

„Kryzys może wyzwolić dynamikę, której nie potrafimy sobie dziś nawet wyobrazić: ostatecznie Stany Zjednoczone Europy mogą powstać dużo szybciej, niż sądzi większość ludzi”.

____________
* Viviane Reding, 61-letnia Luksemburka jest wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej i komisarzem ds. sprawiedliwości i praw podstawowych (zob. też: http://ec.europa.eu/commission_2010-201 ... dex_fr.htm ).
Załączniki
viviane-reding-europa-eu.jpg
Ostatnio zmieniony 01-01-1970, 01:00 przez Redakcja, łącznie zmieniany 2 razy.

Odpowiedz