Od dziś (4 maja) możemy znów pójść do lekarza i to nie tylko jeśli dopadł nas koronawirus (a w zasadzie – wyłącznie, jeśli to nie o to paskudztwo chodzi, bo wtedy to raczej od razu jednego z 4 luksemburskich szpitali „jednoimiennych”), ale z każdą inną dolegliwością. Dziś bowiem, po ponad miesięcznym zawieszeniu, otwierają swoje podwoje gabinety lekarskie, w tym także stomatolodzy.

Oczywiście obowiązywać będą tam szczególne środki ostrożności, a więc maski, rękawiczki, permanentna dezynfekcja. Czy będą czynne poczekalnie, czy raczej pacjenci będą przyjmowani wyłącznie na umówioną wcześniej telefonicznie wizytę, na ściśle określoną godzinę, o której powinni się stawiać w gabinecie lekarskim? To już szczegółowe ustalenia, które pewnie w różnych gabinetach regulowane będą indywidualnie.

Od dziś uczniowie wracają do klas. Ale nie wszyscy i nie wszędzie. Ta decyzja min. Meischa została oprotestowana przez UNEL (międzyszkolną organizację uczniowską), która uważa, iż szczególnie uczniowie klas maturalnych powinni nadal pozostać w domach, kontynuując naukę przez internet, gdyż zagrożenie zarażeniem w połączeniu z i tak stresogenną sytuacją w jakiej znajdują się uczniowie klas maturalnych, może się dla nich okazać nie do uniesienia.

Powoli mówi się o otwarciu granic. W pierwszej kolejności zapewne z Niemcami, które także rozpoczęły już proces rozluźniania zakazów. Najpewniej otwieranie granic będzie procesem kilkuetapowym i tak na przykład już za kilka dni niektóre przejścia graniczne z Niemcami (np. to w Rosport na Surze) zostanie udostępnione bez ograniczeń dla lokalnego transportu rolniczego. Już dziś Saarlandia zgłosiła zainteresowanie pełnym otwarciem wszystkich granic tego landu z Luksemburgiem; jednocześnie burmistrzowie kilku nadmozelskich gmin luksemburskich złożyli oficjalny protest przeciwko dalszemu utrzymywaniu ograniczeń w przekraczaniu granicy niemiecko-luksemburskiej, więc tu już widać światełko w tunelu i pewnie jeszcze w maju będziemy mogli swobodnie przemieszczać się na wszystkich przejściach granicznych między Niemcami a Luksemburgiem. Niewykluczone, że w równie krótkim czasie zniesione zostaną także obostrzenia na granicy belgijsko-luksemburskiej, gdyż także Belgia z początkiem maja rozpoczęła proces odmrażania gospodarki i zdejmowania zakazów.

Wszystko to jest oczywiście konsekwencją obserwowanego znacznego spadku zachorowań na COVID-19 nie tylko w Luksemburgu, ale i u naszych sąsiadów. Co się tyczy Luksemburga, to szczęśliwie już z końcem marca krzywa zakażeń nie tylko się wypłaszczyła, ale zdecydowanie zaczęła opadać. Dzienny przyrost liczby zakażonych, który w szczycie (tj. w połowie marca) potrafił osiągać wartości powyżej 200, w kwietniu praktycznie ani razu nie sięgnął setki, a obecnie rzadko kiedy przekracza kilkanaście nowych przypadków zarażenia wirusem SARS-CoV-2 dziennie. To niesie optymizm. Od początku pandemii w Luksemburgu zachorowało na COVID-19 3824 osoby, zaś 96 osób zmarło. Warto jednak też wiedzieć, iż 850 osób opuściło już szpitale i zostało uznanych za wyleczone.

O dalszym powrocie do normalności nie mówi się obecnie zbyt wiele. Nadal zamknięte muszą pozostać restauracje, bary i puby, sale koncertowe, fryzjerzy i salony kosmetyczne, kościoły i wiele innych miejsc, gdzie w „normalnych czasach” gromadzili się ludzie. A propos kościołów – właśnie zaczęło się największe święto luksemburskiego Kościoła katolickiego czyli Oktawa. Odbywa się oczywiście bez udziału wiernych lub raczej – z ich udziałem na odległość. Wszystkie uroczystości (mające miejsce oczywiście w Katedrze) można bowiem oglądać na żywo przez internet pod tym adresem.

Najbliższe dni powinny przynieść dalsze rozluźnienie nałożonych w wyniku stanu wyjątkowego zakazów, albo co najmniej – obietnice rychłego tych zakazów zniesienia. Wszystkie te dobre wieści postaramy się Wam przekazywać na bieżąco.

A na koniec – ciekawostka. Jak się okazuje, nie tylko w krajach, w których kombinowanie uważa się za sport narodowy ;) nie brakuje osób, które wykorzystują swój uprzywilejowany status społeczny, robiąc to, czego innym nie wolno... Dziennikarze luksemburscy przyłapali przed kilkoma dniami niemieckich policjantów tankujących paliwo na luksemburskich stacjach benzynowych, a więc tam, gdzie innym Niemcom ci sami policjanci bronią wjazdu. Ciekawe czy tankowali, wyjątkowo tanie w czasach zarazy luksemburskie paliwo, służbowo, czy, że tak to ujmiemy, „bez trybu”? Tego niestety prasa luksemburska nie wyjaśnia...

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok