Ten cytat ze szlagieru sprzed lat nabiera obecnie zupełnie nowego znaczenia, bowiem, jak donosi Eurostat (choć dla mieszkających tutaj nie jest to pewnie wielkim zaskoczeniem), w Wielkim Księstwie Luksemburga wydaje się najwięcej w całej EU na wszelkiego rodzaju używki w tym – alkohol, papierosy i narkotyki.

Najwięcej – i to doprecyzowanie jest, jak nam się wydaje, bardzo ważne – licząc jako % wszystkich wydatków na statystyczne gospodarstwo domowe. Istotne znaczenie we właściwej interpretacji tej informacji statystycznej może mieć zatem – cena używek (wyjątkowo niska) w Luksemburgu, szczególnie w porównaniu do siły nabywczej obywateli (a co za tym idzie – ogólnego poziomu konsumpcji dóbr, a w konsekwencji całkowitej kwoty wydatków statystycznego gospodarstwa domowego. Z drugiej jednak strony nie należy pomijać faktu, iż za wysoki poziom sprzedaży „używek” w Luksemburgu odpowiadają nie tylko mieszkańcy kraju, ale w niemałym stopniu turyści i to zarówno Ci okazjonalni, jak i ci, którzy wybierają się regularnie do Luksemburga właściwie wyłącznie po to, żeby solidnie zatankować (i to zarówno dosłownie, jak i metaforycznie). Na ile więc te statystyki mówią nam coś interesującego o samym spożyciu alkoholu przez obywateli Wielkiego Księstwa? Trudno powiedzieć. Zostawmy może ocenę specjalistom, pozostając przy czystych ;) danych statystycznych.

I tak: w 2017 r. wydatki przeciętnego luksemburskiego gospodarstwa domowego na alkohol, papierosy i narkotyki (jak oni policzyli to ostatnie? nie mamy pojęcia) wyniosły 8,3% wszystkich wydatków na konsumpcję, podczas gdy średnia europejska wynosi zaledwie 3,8%. Na miejscu drugim znalazła się w tym rankingu Estonia (8,1%) i Czechy (8,0%). Co najciekawsze, swoją pozycję lidera w statystykach w tej branży Luksemburg zawdzięcza niekoniecznie alkoholowi. Tu bowiem, jak się okazuje, wyprzedzają Wielkie Księstwo kraje bałtyckie (Estonia – 5,2%), Łotwa – 4,9% i Litwa – 4,0%, także Polska – 3,5% oraz Finlandia – 2,8%). Tymczasem w Luksemburgu na alkohol wydaje się „zaledwie” 2,5% wszystkich pieniędzy z portfela na zakupy, co jednak plasuje go w pierwszej dziesiątce w tym rankingu, który z kolei zamykają kraje powszechnie uważane za największych producentów, ale także konsumentów co najmniej jeśli chodzi o wino – Hiszpania (0,8%), Grecja i Włochy (po 0,9%). I tu znów tajemnica tkwić może w cenie trunków w poszczególnych krajach a nie tyko w ilości spożycia na obywatela.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii. Po ew. rejestracji przetwarzamy również twoje dane.

Kliknięcie na "Zrozumiałem" lub dalsze używanie strony oznacza zgodę na te warunki: Czytaj więcej…

Zrozumiałem